top of page
78.2.jpg

Plama

Urodzona 21.02.2001 roku, od 7 lat całkowicie niewidoma. Jest to klacz, która za młodu była bardzo płochliwa i wiecznie spięta. Kiedy w wieku dziesięciu lat w końcu odnalazła swoją równowagę i nauczyła się żyć spokojnie otrzymała pierwszy cios od losu - chorobę zwaną ślepotą miesięczną. Najpierw zachorowało prawe oko. Po kilku miesiącach otrzymała kolejny cios - lewe oczko również zaczęło chorować. Od tego czasu zaczęła się walka o przetrwanie. Wróciły lęki, którym towarzyszyła bezradność Plamy. Na początku nie była w stanie poruszać się bez ciągłego zahaczania o ogrodzenie, drzewa, paśnik. Uczyła się żyć bez wzroku bardzo długo. Dopiero po długich latach, kiedy jej oczy całkowicie "umarły", oswoiła się z tym, że musi sobie radzić inaczej niż dotychczas. Od 2015 roku miała swoją malutką przyjaciółkę Misię, która była jej przewodnikiem. Spokojnego kucyka z przewlekłym ochwatem. Ta cudowna kucynka mimo swojej okropnej choroby była ogromnym wsparciem dla Plamci. Niestety w 2021 roku Misia odeszła za tęczowy most i Plamka musiała poukładać sobie życie na nowo. Również w tym roku pogorszył się stan jej drugiej choroby - astmy, jednak dzięki mieszkaniu na wolnym wybiegu schorzenie to się stabilizuje. Teraz jej padokowym towarzyszem jest Wampir, z którym się dogadują, ale nie są idealnym duetem.

 

Plamcia jednak radzi sobie najwspanialej na świecie ze swoją przypadłością. Kiedy można zaobserwować jak sama dzielnie idzie do poidła i odnajduje je bezbłędnie to aż łezka kręci się w oku.

Poza tym gdyby ktoś miał ochotę ją odwiedzić JEST STRASZNYM SŁODZIAKIEM I KOCHA RÓŻNE SMAKOŁYKI!!  :)

<3

Plamcia szuka wirtualnego opiekuna.

_MG_8436.jpg

Struna

Strunka urodziła się w 2000 roku w Rosji. Już tam dawała potomstwo, z powodzeniem startujące w wyścigach. W 2012 roku została przywieziona do Polski razem ze swoją przyjaciółką Manjetą. Obie dziewczyny przez ponad 10 lat mieszkały u jednego z czołowych hodowców koni wyścigowych w Polsce i tam urodziły po kilka źrebaków. Jak to jednak bywa w hodowli - przychodzi czas kiedy matki się sprzedaje, a do rozrodu zostawia młodsze pokolenie. U nowego właściciela były nieco ponad rok, ale zaczęły podupadać na zdrowiu i znów padła decyzja o znalezieniu im nowego domu. Kiedy zobaczyłyśmy ogłoszenie, od razu przystąpiłyśmy do zbierania funduszy: dwie starsze, zmęczone życiem panie, czekały na naszą pomoc. Właściciel zgodził się zaczekać aż będziemy gotowe. Niestety Manjeta krótko później odeszła i Strunka przyjechała do nas sama. Smutna i bez nadziei na dobrą starość. W chwili pisania tego tekstu, jest u nas trzy dni, więc jeszcze niewiele możemy o niej powiedzieć. Zachęcamy do śledzenia jej losów na naszym FB, a już wkrótce uzupełnimy opis tutaj, kiedy tylko trochę się poznamy. <3 

Strunka szuka wirtualnego opiekuna.

Dzidzia.jpg

Dzidzia

To nasze ukochane dziecko. Co zdarza się rzadko wśród koni - dostała u nas trzecie życie. :) Po trudnym źrebięcym okresie, zdziczała została zamknięta w małej komórce i siedziała tam dobrych kilkanaście miesięcy. Później z przeznaczeniem już tylko w jedną stronę została wystawiona na sprzedaż, ale trafiła się dobra dusza, która ją odkupiła. Niestety tam choć miała swój kawałeczek ziemi z trawką to niestety było jedyne jej pożywienie. Kiedy otrzymaliśmy informację, że jest koń do odkupienia, ale decyzję trzeba podjąć tego samego dnia, po prostu wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do niej. Czekała na nas chudzinka, bardzo drobna jak na swój wiek i jej właściciel, którego po prostu nie było stać na jedzenie dla niej. Jeśli byśmy jej nie odkupili pojechałaby w jedną stronę.

Z racji młodego wieku udało nam się ją bardzo szybko wyciągnąć z niedowagi, większy problem był z kopytami, które miała robione wcześniej tylko raz w życiu, ale na dzień dzisiejszy są w całkiem niezłym już stanie. W związku jednak z tym, że w okresie największego wzrostu była paskudnie zaniedbana cały czas wychodzą różne kontuzje typu kissing spine syndrome. 

Dzidzia w maju 2021 doznała pęknięcia kości trzeszczkowej ze zwyrodnieniem. Lekarze mówili, że nie ma szans aby przestała kuleć. W listopadzie 2022 zauważyliśmy jednak znaczną poprawę w ruchu i zanik utykania. Niestety jest duża szansa, że kulawizna powróci. 

Dzidzia na początku roku 2023 znalazła realny dom adopcyjny. Jest Bardzo szczęśliwa razem z Donem. <3 

IMG_7684.jpg

Kofeina

Znaleźliśmy ogłoszenie z koniem w kiepskim stanie z opisem: "grzeczna, spokojna dwunastoletnia klacz". Na pierwszy rzut oka wychudzona klacz wyglądała jakby tych lat miała przynajmniej dwadzieścia killka, z analizy mrożeń okazało się, że urodziła się 1990 roku! Wyglądała dość tragicznie. Wychudzona, z plecami wygiętymi w łuk, kopytami które nie widziały kowala od wielu miesięcy.. Właściciele wyglądali na biednych ale dobrych ludzi, twierdzili że nie chciała orać im pola.. W jej stanie to wcale nas to nie dziwiło. Po prostu nie miała siły. Musiała u nas zamieszkać. Kofka urodziła się w 1990 roku i cieszy się całkiem dobrym zdrowiem. Po szeregu badań, odkarmieniu oraz wprowadzeniu do pracy otrzymaliśmy zalecenie żeby pracowała, bo inaczej się "posypie". Okazało się, że jest niesamowicie wrażliwa i chętna do współpracy, z werwą zupełnie nie odpowiadającą jej wiekowi. Kofka nie ma większości zębów dlatego żywi się krótką trawką oraz papkami, które musi dostawać 5-7 razy dziennie. Kofeinka jest przyjaciółką Wuzetki. <3 

Kofka szuka wirtualnego opiekuna.

zdjęcie15.JPG

Kenia

Niusia ma dość przewrotną historię, bo została kupiona jako zdrowy koń w 2016 roku przez Ewę do jej Ośrodka, który wtedy jeszcze funkcjonował ale niestety okazało się, że nie jest w stanie pracować pod wieloma ludźmi i uczyć jeździć i postanowiła znaleźć jej jednego właściciela. Umowa została oczywiście podpisana z prawem do pierwokupu i w grudniu 2022 roku Kenia wróciła już pod skrzydła Fundacji kiedy ówczesna właścicielka postanowiła ją sprzedać. Była w trochę słabszym stanie niż kiedy tam jechała, no i krótko po powrocie okazało się, że nabawiła się zwyrodnienia w stawie kopytowym, jednak po ostrzykaniu kulawizna zanikła.

 

Kenia mieszka u nas, ma jednak swoją realną opiekunkę Fabianę. <3 

IMG_6867.JPG

Lady

Powiększony konik polski, starsza klacz, która trochę tułaczki i różnych historii w życiu przeżyła. Jest bardzo wyrozumiałym koniem, wybaczającym i ratującym z opresji. Introwertyk. Przebyła złamanie kości rysikowej. Potrzebuje dużo wyrozumiałości i uwagi ponieważ ma skłonności depresyjne. W tej chwili czeka na operację usunięcia wszystkich siekaczy z powodu choroby zwanej EORTH. 

Lady szuka wirtualnego opiekuna.

działalność.JPG

Jadzia

Cudowna klacz rasy konik polski. Niestety cierpi na zwyrodnienie w stawie łokciowym oraz kolanowym. Od wiosny 2023 walczymy z nawracającym ochwatem, którego przyczyny nie możemy odnaleźć razem z naszym Weterynarzem. Poza tym cierpi na astmę. Przy tej chorobie niezbędne jest podawanie sterydów, ale ochwat wyklucza podawanie tego typu leków, ponieważ po nich jej stan bardzo się pogarsza. To jedno z gorszych połączeń chorób, walka jest bardzo nierówna. Jako jedna z bardzo niewielu trafiła do nas z dobrego miejsca gdzie miała wspaniały dom, ale los chciał żeby mieszkała u nas. :) Cudowny koń z wielkim serduchem. 

Jadzia szuka wirtualnego opiekuna.

unnamed.jpg

Hedwiga

To koń z wielkim sercem i pragnieniem bycia z człowiekiem. Ma około 10 lat i bardzo skrytą duszę, którą potrafi uzewnętrznić przy bliższym poznaniu. Kiedy ją dostaliśmy była bardzo wystraszoną istotą, która nie miała nawet imienia, w zasadzie przez cztery ostatnie lata uczyła się, że człowiek nie zrobi jej nic złego. Niestety nie wiemy dokładnie jaka jest jej przeszłość, jedyny pewniak to taki, że była maltretowana. 

W październiku 2022 Hedwiga zaczęła pokazywać kulawiznę i diagnoza padła na najprawdopodobniej trzeszczkę. 

Hedwisia szuka wirtualnego lub realnego opiekuna.

371544276_1038943450687090_7388918042608377771_n.jpg

Wuzetka

Ta Maleńka istotka cierpi na okropną chorobę - astmę. Jest to bardzo grzeczny i bezpieczny kucyk, cieszący się z życia, ale w zasadzie tylko zimą. Wiosną, latem i jesienią astma tak bardzo jej dokucza, że ten maluch cały się spala podczas oddychania - zwykłej czynności. Latem 2023 byliśmy blisko podjęcia decyzji o uśpieniu jej. Leki nie pomagały, schudła i do tego bardzo wybrzydzała przy jedzeniu. Na dzień 01.03.2025 Wuzetka, po wyeliminowaniu tradycyjnego siana z diety, które zostało zastąpione trawokulkami i niskocukrową trawą, astma rzadko daje o sobie znać. Jest najlepszą przyjaciółką Kofki. <3 

IMG_0289.jpg

Yerba Mate

Trzydziestoletnia klacz, która jest okazem siły, mimo że na to nie wygląda, ale któż przeżyłby tyle lat z  tzw. niedźwiedzią łapą na obu zadnich nogach? To prawdziwa dama, która mimo swojej znacznej niepełnosprawności nie daje sobie w kaszę dmuchać. Ma swoje zasady i charakter. Przyjechała do nas trochę zbyt chuda, ale chyba przy takim obciążeniu zadnich nóg, to plus. Poza tym bardzo zadbana, z lśniącą sierścią, darzona ogromną miłością przez poprzednich właścicieli, którzy często ją odwiedzają. 

Yerbusia po pierwszej zimie u nas przybrała na masie i sile. Jest w naprawdę świetnym stanie, same jesteśmy w szoku. :)

Yerba szuka swojego wirtualnego opiekuna. 

Arabeska.jpg

Siwa

Siwka urodzona około 2004 roku, to bardzo spokojna i przemiła klacz. Przez większość życia pracowała w rekreacji lub sporcie w różnej jakości. Na szczęście jej ostatnie miejsce pracy było bardzo fajnym domem gdzie spokojnie sobie tuptała, ale niestety pojawiło się zwyrodnienie w stawie koronowym i jej właścicielka poprosiła nas o spokojną starość dla Siwej. Oczywiście zgodziłyśmy się zapewnić jej godną emeryturę, na którą zdecydowanie zasługuje. <3 

Siwa znalazła swój domek. <3 

IMG_0742-001.JPG

Złota

Złota to arabska księżniczka urodzona w 2009 roku. Poznałyśmy ją wiele lat temu kiedy jako młody koń pracowała wraz ze swoimi siostrami i matką w okropnej rekreacji. Każda z nich miała problemy psychiczne przez niepoprawne postępowanie instruktorów i jeźdźców. Araby to niezwykle mądre i wrażliwe istoty, łatwo zrobić im krzywdę. 

Po kilku latach udało się uratować prawie całe stado. Siostry Złotej pojechały do innych, prywatnych, dobrych rąk, ale ich matka niestety nie przeżyła transportu do nowego domu. :( My uratowaliśmy z tej stajni Bracia i Wampira, a Złotą kupiła koleżanka Ewy. Los jednak chciał, żeby księżniczka już zawsze była z nami i po jakimś czasie przeszła pod naszą opiekę z czego niezmiernie się cieszymy. <3 

Realnym opiekunem Złotej jest Ewa. 

tiara.jpg

Tiara

Tiara urodzona w 2003 roku, to wyjątkowo spokojna klacz... jak na to co przeżyła. Jej poprzedni właściciel był lekko mówiąc niezrównoważony. Patrzyłyśmy przez jakiś czas z boku, jak dziko jeździ na tej delikatnej klaczy, jak wymyśla coraz to nowe zadania dla Tiary. Bardzo nam było jej żal, ale jego wyczyny nie były jeszcze wskazaniem do interwencji. Los się jednak do Tiarki uśmiechnął i owy właściciel zapytał nas czy nie chcemy jej odkupić, w dodatku za śmiesznie niską kwotę. Oczywiście się zgodziłyśmy. Tiara była ocalona. 

Miesiąc później jednak, ten sam, były już właściciel, próbował nam ją ukraść!! Gdyby nie życzliwy sąsiad, który rozpoznał naszego konia z obcą osobą w sąsiedniej wiosce, już nigdy byśmy jej nie zobaczyły, bo jak się później dowiedziałyśmy, transport był przygotowany. 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. 

Tiara znalazła swojego opiekuna. <3 

Subksrybuj

Dziękujemy za zgłoszenie!


Fundacja "HEARTLAND"
87-152 Łubianka
ul. Toruńska 1
NIP: 879 271 87 10
KRS: 0000 821213

© 2021 by Evi. Proudly created with Wix.com

bottom of page